NEWSLETTER

Jesteś dzinnikarzem? Wybierz firmy z których chcesz
dostawać informacje prasową wprost na własną
skrzynke e-mail.
ZAPISZ SIĘ

WYSZUKAJ

Komisja Europejska pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości

2018-02-22 11:59:20

Komisja Europejska poinformowała, że skierowała do Trybunału Sprawiedliwości UE pozew przeciwko Polsce w związku z wdrażaniem unijnych przepisów dotyczących prawa autorskiego.

Jak poinformowała KE w komunikacie pozew dotyczy niedopełnienia przez Polskę obowiązku powiadomienia o pełnej transpozycji do prawa krajowego przepisów UE dotyczących zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi oraz udzielania licencji wieloterytorialnych dotyczących praw do utworów muzycznych do korzystania online na rynku wewnętrznym (dyrektywa 2014/26/UE). Dostosowanie polskiego prawa miało nastąpić do 10 kwietnia 2016 r. Polsce grozi kara 87 612 euro za każdy dzień przekroczenia tego terminu – czyli na dziś prawie 60 mln euro.

Dyrektywa 2014/26/UE dotyczy zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi oraz udzielania licencji wieloterytorialnych dotyczących praw do utworów muzycznych do korzystania online na rynku wewnętrznym. Organizacją taką jest np. Stowarzyszenie Autorów ZAiKS.

W dostosowaniu prawa, o którym mowa, chodzi przede wszystkim o utwory znajdujące się w Internecie. Obecnie prawo nie jest dostosowane tak, aby pozwalało na udzielanie przez organizacje zbiorowego zarządzania (jak ZAiKS, STOART) prawami licencji wieloterytorialnych na utwory muzyczne. Mowa tutaj o licencjach, które obowiązują na terenie kilku państw UE jednocześnie i można je szybko pobrać przez Internet.

Wcześniej w Polsce to właśnie ZAiKS zajmował się ochroną praw autorskich i pobieraniem tantiem w imieniu analogicznych organizacji z poza granicy kraju. Dyrektywa ta pozwala zagranicznym organizacjom na bezpośrednie działania w Polsce. Dlatego też ZAiKS zawarł nową umowę z YouTube.

 

Dlaczego Polska zwlekała?

Nowelizacja obecnego prawa przeprowadzona została 11 września 2015 roku, czyli na 7 miesięcy przed terminem dyrektywy nie dostosowała polskiego prawa do unijnego. W uzasadnieniu możemy przeczytać, że temat wymaga „wnikliwego rozważenia w niedalekiej przyszłości a ich wprowadzenie w Polsce powinno być – podobnie jak w innych państwach – poprzedzone szeroką debatą publiczną z udziałem wszystkich zainteresowanych stron”.

Czy grozi nam obcy monopol?

Ale zwlekanie z dostosowaniem prawa przez Polskę to nie tylko zaniechanie. Dyrektywa nie podobała się przede wszystkim polskim organizacjom zarządzającym prawami autorskimi. Dlaczego? Bo wpuszcza na polski rynek zagraniczne, silniejsze podmioty: „może doprowadzić do umocnienia pozycji największych OZZ [organizacji zbiorowego zarządzania – przyp. red.] reprezentujących najbardziej popularny repertuar anglojęzyczny ze szkodą dla twórczości z krajów mniej popularnych ze względów językowych (np. Polski)” – ostrzegał już w 2014 roku Związek Autorów i Producentów Audiowizualnych.

Dlatego gdy uchwalano dyrektywę 2014/26/UE, Polska jako jedyny kraj wstrzymała się od głosu. Wcześniej, w październiku 2012, polski Sejm uznał, że dyrektywa narusza zasadę pomocniczości – bo polskie prawo samo „radzi sobie” z zarządzaniem prawami autorskimi. Projekt miał też ograniczać wolność gospodarczą, bo nakłada nowe obowiązki na organizacje zbiorowego zarządzania.

Dyrektywa daje nie tylko więcej władzy zagranicznym organizacjom, ale też więcej swobody rodzimym twórcom. Mogą zarządzać swoimi prawami niezależnie od miejsca zamieszkania czy obywatelstwa. Polski artysta będzie mógł zatem przekazać zarządzanie swoimi prawami autorskimi zamiast ZAIKS-owi np. organizacji w Szwecji, Francji czy Niemczech.

Ministerstwo kultury uspokaja

Wiceminister kultury Paweł Lewandowski uspokajał dziś dziennikarzy, że nowa ustawa o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi jest już prawie gotowa i ma przejść przez parlament w ciągu „kilku tygodni”. Jeśli się tak stanie, Bruksela może wycofać wniosek z Trybunału.

Ministerialny projekt ustawy faktycznie jest na wykończeniu. Można go przeczytać na stronie Rządowego Centrum Legislacji. I faktycznie zawiera zapisy o licencjach wieloterytorialnych. W odróżnieniu od wielu ustrojowych „reform” PiS-u, nowe ustawa o prawie autorskim wprowadzana jest jako projekt resortowy, a nie poselski, podlegała więc konsultacjom społecznym. Raport z nich można przeczytać tutaj. Uwagi zgłosiły np. organizacje bibliotekarskie, Stowarzyszenie Filmowców Polskich czy ZASP. A także ZAiKS, który  zwrócił uwagę na „rażąco krótki” 30-dniowy termin na zajęcie stanowiska, złożył też 95 stron uwag do projektu.

 

WSPÓŁPRACUJEMY z:

Zaufali nam: